I nagle jakbym znalazła się w innej rzeczywistości, w miejscu pełnym
ludzi. Najprawdopodobniej była to jakaś impreza w bliżej mi nieznanym
klubie. Ubrana byłam w przysłowiową
,,małą czarną” i czarne szpilki, co w moim przypadku było bardzo dziwne, gdyż
nie miałam zwyczaju nigdzie się tak ubierać. Rzadko bywałam w tego typu
miejscach, ale stwierdziłam, że jak już jestem to zamówię coś do picia. Usiadłam
na jedynym wolnym stołku przy barze i zamówiłam szklankę soku pomarańczowego.
Kiedy barman szykował moje zamówienie, ja rozejrzałam się wokół siebie.
Jak już wcześniej wspomniałam wszędzie było pełno ludzi, którzy w
dodatku tańczyli w rytm muzyki puszczanej przez DJ’a. Wszyscy się świetnie
bawili i chyba tylko ja czułam się nieco dziwnie. Nie, żeby mi się tam nie
podobało, ale miałam wrażenie, że zaraz przydarzy mi się coś nietypowego. I
miałam rację.
Nie zdążyłam nawet dopić swojego soku do końca, kiedy ktoś od tyłu
jedną ręką delikatnie objął mnie w pasie, a drugą zakrył oczy. Ściągnęłam dłoń
tej osoby z moich oczu i odwróciłam się. Nie wiem kogo chciałam zobaczyć, ale
na pewno nie to co rzeczywiście zobaczyłam. Była to osoba, najprawdopodobniej
chłopak, w czarnej bluzie i z maską Zorro na twarzy. Zza maski jedynie było
widać duże, zielono-niebieskie oczy. Kiedy spojrzałam mu prosto w twarz, gestem powiedział
mi bym była cicho, a potem pokazał
,,chodź” po czym złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą.
Ruszył
tak szybko, że mało brakowało, a spadłabym ze stołka, ale na szczęście nic
takiego mi się nie przytrafiło. Nie wiem dlaczego, ale nie stawiałam żadnego
oporu. Nie czułam żadnego strachu, choć normalnie w takiej sytuacji bałabym się
jak diabli i zapewne krzyczałabym wniebogłosy. Posłusznie szłam za nim. Najpierw
przez cały klub, aż do wyjścia, a potem przez kilka ulic. Oczywiście idąc tak
pytałam go kim jest i co ode mnie chce, lecz odpowiedzią była tylko i wyłącznie
cisza. Cisza, która szczerze mówiąc delikatnie mnie pociągała. Słychać
było jedynie stukanie moich obcasów i nasze oddechy. On poruszał się tak cicho,
jakby nie szedł, a leciał.
Rozejrzałam się po okolicy, którą właśnie przemierzaliśmy. Było to
cywilizowane osiedle domków jednorodzinnych. Wszystkie domy wyglądały podobnie
do siebie – nowoczesne, pełne przepychu a jednocześnie piękne. Tylko jeden z
nich się wyróżniał. Był to stary, ogromny, ale sypiący się już budynek, który
najprawdopodobniej został kiedyś delikatnie naruszony przez pożar. Tak to wyglądało na zewnątrz. Chłopak W Masce
Zorro, tak właśnie go nazwałam, zaprowadził mnie do środka. Właśnie kopniakiem
otworzył drzwi, kiedy moim oczom ukazał się niesamowity widok. Z zewnątrz
ruina, wewnątrz – coś pięknego. Nie wiem czy to były jakieś czary czy moja
chora wyobraźnia, ale dom wewnątrz diametralnie różnił się od tego, co było w
środku. Kiedy weszłam do środka oniemiałam z zachwytu. Wnętrza urządzone były
dość staromodnie. Na podłodze wszędzie położony był parkiet. Wszystkie
pomieszczenia urządzone były w podobnym klimacie, najpiękniejszy był jednak
salon. Na środku stał wielki stół bilardowy nad którym wisiał kryształowy
żyrandol. W rogu pokoju stała spora kanapa o czerwonawym obiciu z drewnianymi
podłokietnikami. Przy niej stała prosta ława, tak samo jak inne meble, zrobiona
z hebanowego drewna. Kilka metrów przed kanapą stał stary, mały telewizor. Miał
nawet te śmieszne pokrętła zamiast przycisków. Przy lewej ścianie stało pianino
- widać było, ze ktoś uwielbiał na nim grać, gdyż było ono już odrobinę zużyte.
Obok niego stał dość duży barek składający się z szafek ze szklanymi
drzwiczkami, a więc było widać cała jego zawartość. Przyznam szczerze, że ta
kolekcja zrobiła na mnie duże wrażenie, podobnie jak reszta domu.
Weszłam do środka
salonu, a Chłopak W Masce Zorro gestem zaprosił mnie bym usiadła na kanapie.
Tak też zrobiłam, a on w tym czasie szykował dla nas obu jakiś trunek przy
barze. Najprawdopodobniej było to jakieś wysokiej klasy wino. ,,Oby tylko było
słodkie, bo innych nie znoszę" - pomyślałam. Podał mi kieliszek, po czym
usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem, a ja nawet nie protestowałam. Upiłam
łyk owego drinka i podobnie jak wszystko wokół mnie było ono najlepsze na
świecie. Tak, pan obok mnie też zdawał mi się być ,,najlepszy". Miał w
sobie to coś, taki silny magnes, który sprawiał, że nie mogłam mu się
sprzeciwić czy oprzeć. Opuszkami palców zaczął błądzić po mojej szyi, co
przyprawiało mnie o dreszcze i gęsią skórkę, oczywiście w pozytywnym znaczeniu
tych słów. Po chwili odłożył kieliszek
na ławę, po czym delikatnie opuścił jedno ramiączko mojej sukienki na ramię,
chwilę później to samo zrobił z ramiączkiem biustonosza. Chyba nieświadomie
posłałam mu spojrzenie pt. ,,No na co czekasz?!”, bo nie minęło nawet 5 sekund,
a on zaczął przygryzać najpierw moją szyję, potem bark. A ja znów nie
protestowałam, wręcz przeciwnie: chciałam więcej. Czułam, że powoli odpływam
pod wpływem jego pieszczot. Lekko przebudził mnie jednak dotyk jego zimnej ręki
na wnętrzu mojego prawie całkiem gołego uda. Jego dłoń zaczęła przesuwać się
coraz wyżej i wyżej… i nagle usłyszałam pisk opon i klakson.
- A niech mnie, to był
tylko sen! – powiedziałam pod nosem z rozczarowaniem. W tym momencie
znajdowałam się znowu w taksówce, przejeżdżając przez Warszawę, by w końcu
dotrzeć na lotnisko i stamtąd odlecieć do Rosewood.
Normalnie brak mi słów!! To był chyba najlepszy rozdział ze wszystkich jakie kiedykolwiek napisałaś :D nie umniejszając oczywiście innym :)
OdpowiedzUsuńSerio mega zaskoczenie! Oby tak dalej..
Aż mi się gorąco zrobiło jak to czytałam xd
Masz świetny styl, który naprawdę jest genialny sam w sobie a jak dopracujesz jeszcze kilka szczegółów będzie normalnie nieziemski i do pozazdroszczenia! Jestem zachwycona poziomem jaki reprezentujesz, bo dzisiaj trudno znaleźć dobre opowiadanie, które jest nie tylko napisane na dobrym poziomie ale też ciekawie. Oczywiście, zostaję z tym opowiadaniem na dużej i życzę dużo weny i cierpliwości :)
OdpowiedzUsuńZabiję Cię normalnie XDD
OdpowiedzUsuńTak opisałaś TO i ogółem cały rozdział, że nie wiem co powiedzieć. To chyba Twój najlepszy rozdział, jak dotąd, bo jeszcze nie czytałam dalszych. Mam wrażenie, że chłopak w masce Zorro nie pojawi się tylko we śnie, o nie nie. :D
No to czytamy dalej! :D