niedziela, 5 października 2014

Rozdział 8.

Karteczka z wiadomością nieco zbiła mnie z tropu. Kolejny raz nie mogłam dojść do siebie i się otrząsnąć. Przypuszczałam o co mogło chodzić tej osobie kiedy pisała ,,I see you and I know everything". Zapewne chodziło o to, że ta osoba widziała mnie poprzedniego wieczoru z Noelem. Obawiałam się, że może to być osoba z otoczenia Garreta i że Noel narobił sobie kłopotów. Dlatego też postanowiłam dziś spotkać się z nim.

Pozostałe lekcje mijały już bez większych ekscesów i zaskoczeń. Na angielskim poznałam resztę paczki Spencer: Hannę - blondynkę o krótkich włosach i nieco chłopięcym, ale fajnym stylu oraz Emily - brunetkę o odrobinę południowoamerykańskiej urodzie. Każda z dziewczyn, poza Alison, wydawała mi się naprawdę sympatyczna i każda pomagała mi odnaleźć się w nowej szkole. Po skończonych lekcjach spotkałam na korytarzu Emily.
- Hej, na parkingu stoi mój samochód, może podwieźć cię do domu? - spytała życzliwie.
- Nie, dziękuję, mam parę spraw do załatwienia po drodze. - odpowiedziałam odwzajemniając jej uśmiech i ruszyłam w przeciwnym kierunku.

Zamierzałam pójść na posterunek policji. Tak wiem, to niezbyt dyskretny sposób na dostanie się do Noela, ale tak naprawdę nie wiedziałam o nim nic poza tym jak się nazywa i gdzie pracuje. Zmierzając w kierunku posterunku tradycyjnie włożyłam słuchawki do uszu, włączyłam odtwarzacz w telefonie i zajęłam myśli muzyką. Przez całą drogę słuchałam mojej ukochanej polskiej piosenkarki Ewy Farnej. Przynajmniej w moim telefonie pozostało odrobinę polskości. I wtedy jakby moje nogi same niosły mnie do celu. Nie musiałam skupiać się na drodze, po prostu szłam przed siebie, aż dotarłam na miejsce.

Stanęłam przed sporym budynkiem z czerwonej cegły. Wyglądał on dość przyjaźnie jak na posterunek policji. Fasada budynku była raczej prosta: zwykła czerwona cegła połączona z już nieco przybrudzonymi białymi dodatkami. Przed wejściem znajdowały się szare betonowe schody. U ich szczytu ustawione były dwie spore, białe kolumny podtrzymujące urocze, również białe zadaszenie. Tuż obok drzwi wejściowych znajdował się napis złożony z przymocowanych mosiężnych liter: Rosewood Police Station. Widać było, że władze tego miasta przykładają uwagę do wyglądu ważnych instytucji, nie to w Polsce, gdzie tapety i gumolity w urzędach, posterunkach i innych tego typu instytucjach pamiętają czasy Gierka. Z trudem otworzyłam ogromne, porządnie wykonane drzwi. Kiedy weszłam do środka, czułam się jakby ktoś rozbił bańkę, w której do tej pory przebywałam. Zamiast uroczych, odrobinę staromodnych wnętrz, które sobie wyobrażałam stojąc na zewnątrz,  moim oczom ukazały się gołe ściany w kolorze zgniłej zieleni, a pod nogami znajdował się parkiet, który najwyraźniej wiele już przeszedł. Krótko mówiąc: wszystko wyglądało jak w przeciętnym posterunku policji. A temu wszystkiemu towarzyszył mały zgiełk i wszechobecny papierosowy dym. Przeszłam się kilka razy po korytarzu, zaglądając dyskretnie do każdej z sal, by poszukać swojego celu wyprawy. Niestety nie udało mi się to i zmuszona byłam udać się do okienka i zapytać o niego dyżurującego policjanta. Zastukałam lekko w szybę, przez co zwróciłam na siebie uwagę wszystkich przebywających za nią ludzi, a było ich tam kilku. Policjant siedzący na krześle na kółkach podjechał nieco bliżej, uchylił szybę i zapytał:

- W czym mogę pomóc?
- Przyszłam w pewnej sprawie do komisarza Kahna. - powiedziałam i lekko się zaczerwieniłam widząc odrobinę rozbawione miny pozostałych policjantów.
- Proszę iść do pokoju 27. Tam jest jego biuro.
- Dziękuję. - odparłam, po czym ruszyłam na poszukiwania.

W końcu dotarłam przed drzwi oznaczone tymże numerem. Na drzwiach widniała wyryta na metalowej blasze wizytówka Noela. Zapukałam trzy razy, a kiedy usłyszałam ,,Proszę", złapałam za klamkę, lekko uchyliłam drzwi i wychylając się przez tę szparę powiedziałam ,,Hej", po czym widząc przyjazny wyraz twarzy postanowiłam wejść do środka. Siedział za biurkiem. Ubrany był oczywiście w policyjny mundur, który u innych policjantów raczej mnie odstraszał. On sam jednak wyglądał w nim naprawdę dobrze. W tym momencie uwierzyłam w powiedzenie ,,Za mundurem panny sznurem", bo za takim osobnikiem w mundurze jak on, sama chętnie bym pobiegła.

- Cześć! Coś się stało, że uraczyłaś mnie wizytą w moim miejscu pracy? - spytał nie ukrywając lekkiego stresu.
- Niestety nie mam zbyt dobrych wieści. Ktoś widział cię kiedy do mnie przyszedłeś poprzedniego wieczoru. - rzekłam, po czym położyłam kartkę na biurku. - I dostałam taką wiadomość.
- ,,I see you and I know everything" - przeczytał na głos, po czym położył z powrotem kartkę na biurku, odjechał krzesłem w stronę okna, splótł palce z tyłu głowy i przez chwilę milczał. Na jego twarzy malowało się skupienie wymieszane z odrobiną przerażenia.
- Kto ci to dał?
- Nie wiem. Przekazała mi go rudowłosa dziewczyna, ale powiedziała, że to nie od niej i pokazała na kogoś siedzącego po skosie ode mnie. Nie zwróciłam zbytnio uwagi na tego kogoś, po prostu rozwinęłam kartkę, przeczytałam, a kiedy podniosłam wzrok, jego już tam nie było. Wiem tylko, że był ubrany na ciemno.
- Był? Sugerujesz, że to był chłopak? - spytał lekko poirytowany moim brakiem wiedzy na ten temat.
- Wydaje mi się, że tak. Przynajmniej był sporej postury. To tyle co wiem.
- To i tak niewiele. Bez urazy, ale te informacje dużo mi nie dają.
- Wiem. - powiedziałam, po czym spuściłam głowę, niczym pokorny uczeń karcony akurat przez swojego nauczyciela. - Chciałam cię tylko ostrzec, że możemy mieć kłopoty.
- Ja mogę. Nie chcę ciebie w to mieszać. - powiedział do mnie po czym wstał, oparł się rękami o biurko i lekko pochylił w moją stronę. Coś mi podpowiedziało, by w tym momencie podnieść wzrok. Kiedy to zrobiłam zauważyłam, że jego twarz znajduje się może jakieś 10 centymetrów od mojej.  Zupełnie nieświadomie na samym początku spojrzałam na jego usta. Nie były jakieś oszałamiająco wielkie, ani piękne, Po prostu zwykłe, męskie usta. Byłam tak w nie zapatrzona, że nie spostrzegłam, kiedy jeszcze bardziej przybliżyły się do moich. Teraz wyraźniej poczułam ciepło jego oddechu na moich wargach. Ale jakoś wcale mi to nie przeszkadzało w dalszym gapieniu się w to samo miejsce na jego twarzy. Noel najwyraźniej odebrał to jako niedwuznaczny sygnał i po chwili nasze usta się spotkały. Z początku poczułam tylko lekkie muśniecie, pod wpływem którego magicznym sposobem moje usta się rozchyliły, powieki zamknęły, a ciało wychyliło lekko do przodu. Nie była to zbyt wygodna pozycja, jednak mnie to w tej chwili zupełnie nie odchodziło. Jedyne co się liczyło, to dotyk jego warg i jednej dłoni, która ni stąd ni zowąd lekko musnęła mój podbródek i uniosła go wyżej. I nagle poczułam się jakby wylano na mnie kubeł zimnej wody, gdyż do biura ktoś wszedł, a Noel błyskawicznie się ode mnie oderwał. Miałam wrażenie, jakby przez ten pocałunek upuścił ze mnie całe powietrze. Byłam kompletnie oszołomiona i niezdolna do tego, by się ruszyć. Dopiero po chwili otrząsnęłam się, zabrałam swoja torbę i szybkim krokiem wyszłam stamtąd bez pożegnania.

_____________________________________________________
Kiedy pisałam ten rozdział, dowiedziałam się czegoś bardzo smutnego. Pewnie jak każdy z was, widziałam wiadomość o śmierci znanej polskiej aktorki Anny Przybylskiej. Niewątpliwie jest to duża strata, podobnie jak śmierć każdego innego człowieka. Mnie jednak najbardziej zasmuciło to, ze osierociła trójkę dzieci i że umarła tak młodo. Ujęło mnie to, że tak zacięcie walczyła z paparazzi i że broniła swojej prywatności. ,,Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie, a światłość wiekuista niechaj jej świeci na wieki wieków."


5 komentarzy:

  1. to jest mega...ehhh ta para mnie rozczula <3
    Genialne ja chce dalej
    Co do podpisu pod...ja też jestem w ogromnym szoku :((( Była jak delikatna biała róża :(

    OdpowiedzUsuń
  2. No cześć ! ;D przepraszam, ze dopiero teraz ale już myślałam że w końcu dodałam komentarz a tu nic. Czekam na kolejny odcinek, bo ten był bardzo ciekawy ! Pozdrawiam Anett

    OdpowiedzUsuń
  3. No, no.. widzę, że niebezpieczeństwo nakręca tę dwójkę ;p
    Oby tak dalej :* Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział

    oszlifowane-serce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. genialne opowiadanie ! czekam na kolejny rozdział
    mój blog: lovepllforever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak! Ja chce więcej Noela...w serialu za nim nie przepadam,alle tu nie mam nic do niego <3

    OdpowiedzUsuń